Przejdź do głównej zawartości

AppImage, Snappy, Flatpak - Cz.3 Snappy

Od końca. Poległem. Instalacja snapów rozpoczyna się od instalacji, a następnie skonfigurowania paczki snapd. Widzicie do "d" w nazwie? Tak, jest to program i usługa systemd. Bez systemd nie zadziała na żadnym systemie. Wbrew temu, co twierdzi PR Canonicala. To znaczy oni o tym nie wspominają. Twierdzą natomiast, że ich pomysł jest powszechny i zadziałać ma docelowo na każdym systemie. Nie jest to prawdą.
Instalacja jest prosta. Pacman jak zwykle rozwiąże każdy problem. Potem trzeba podnieść usługę. Całe szczęście to socket, a zatem nie będzie bez sensu zaśmiecał pamięci. Potem już sama przyjemność: można jednym poleceniem - w tym przypadku snap - przeglądać, instalować, odinstalować, oraz robić wiele rzeczy z paczkami snap. Można je instalować zarówno ze "sklepu" jak i z plików lokalnych. Ba, jedna z usług zapewnia również automatyczne aktualizowanie paczek. Super.
To zaczynamy. Przegląd paczek. Nie jest ich jak na razie wiele, a ich wybór jest poniekąd dziwny. Mój wybór padł na zainstalowanie Krity (bo tę mam w systemie, znam jak się zachowuje z AppImage, a zatem miałbym jakieś porównanie), edytora Atom (bo zawsze chciałem zobaczyć co to, ale przerażała mnie ilość zależności w moim Qt-centrycznym systemie), oraz - już nie ze "sklepu" - LibreOffice (bo tu miałbym porównanie zarówno z zainstalowaną aplikacją, jak i z flatpakiem).
Na początek - niespodzianka. Mój kernel uniemożliwia zainstalowanie jakiegokolwiek pakietu snap. Pewnie coś wyciąłem, czego nie potrzebuję w codziennym używaniu, a czego snapsy wymagają. Przerzuciłem się zatem na linux-ck (ale prawdopodobnie zadziała każdy "uniwersalny" kernel). Tu instalacja przebiegła bez problemu. Zdziwiło mnie jedynie, że instaluje się również jakaś tajemnicza paczka ubuntu-core. Po co? Tego już nie sposób ustalić.
Przyszło do testowania. Żadna z zainstalowanych paczek nie odpaliła się. Albo uzyskiwałem informację o naruszeniu pamięci, albo że nie mam w systemie czegoś od Gtk, albo informacja, że "proces nie jest dostępny", czy "znany". Nie ma to znaczenia.
Po około 3 godzinach spędzonych w necie na próbie identyfikacji problemu oraz znalezieniu możliwości jemu zaradzenia udało mi się jedynie ustalić, że... nie ma takiego rozwiązania. To znaczy nikt nie widzi problemu (pierwszy, z kernelem był zauważany).
Koniec.
Jeśli to ma być rozwiązanie powszechne, to nie może ono tak wyglądać.
Przyszło do odinstalowania snapd. Cóż... samo odinstalowanie paczki nic nie da. Pobrane snapy zostają w systemie, o czym lojalnie uprzedza wiki Archa. Najpierw zatem trzeba odinstalować paczki snap, potem usunąć snapd wraz z zależnościami, potem ręcznie usunąć katalogi, które potworzył (oprócz tych, które są wymienione na wiki Archa, w katalogach systemowych, to także katalogi w katalogu domowym, w tym również katalogi uryte). Potem jeszcze przeszukanie pozostałości po snapd (tak, znajdą się) i ich usunięcie.
Nie dla mnie to rozwiązanie. Jeśli używając linuksa przez ponad 10 lat i to bardzo różnych systemów (spośród tych najbardziej znanych chyba nigdy nie ruszyłem jedynie Slackware), po osiągnięciu możliwości samodzielnego diagnozowania problemów i radzenia sobie z nimi, nie potrafiłem uruchomić jakiegokolwiek programu (a próbowałem na kilka sposobów, których nie ma sensu w tym miejscu opisywać), to co dopiero ma począć ktoś, kto zaczyna przygodę z linuksem i otrzymał właśnie w prezencie doskonałe rozwiązanie od Canonicala.
Do tego dochodzi jeszcze wątpliwej jakości izolacja paczek snap w systemie. Okazało się bowiem, że paczki te mają możliwość dostępu (w X11) do dowolnych informacji, jakie są na dysku, wykradzenia dowolnych haseł.
Jak dla mnie - snap - nazywa się zapomnij raz na zawsze o istnieniu tego czegoś.

Popularne posty z tego bloga

MEGA a sprawa Arch Linux

Mniejsza o to, czy MEGA to popularny, czy godny zaufania itd. itp. dostarczyciel przestrzeni w chmurze. Fakt, że po moich doświadczeniach z dropboksem nie chcę mieć więcej z nim nic wspólnego. Może zatem MEGA, do którego mam dostęp niemal od samego początku? Miłym dodatkiem do MEGA może okazać się uruchomione repozytorium oferujące sam program synchronizujący (megasync) oraz dodatki dla trzech, chyba najpopularniejszych, menedżerów plików: Dolphin, Nautilus i Thunar, umożliwiające synchronizację z plików z ich poziomu. Jest to o tyle miłe, że do tej pory musieliśmy kompilować te programy z AUR, a nadto w przypadku megasync wersja oferowana w repozytorium jest nowsza, zaś dolphin-megasync obecnie w ogóle się nie kompiluje. Chcąc dodać repozytorium MEGA do pacmana, edytujemy plik /etc/pacman.conf i gdzieś na końcu listy dodajemy: [DEB_Arch_Extra]SigLevel = Optional TrustAllServer = https://mega.nz/linux/MEGAsync/Arch_Extra/x86_64/ Nadto musimy jeszcze dodać klucz: gpg --receive-keys BF…

Ostatnia deska ratunku - uruchomienie linuksa z prawami administratora

Kiedyś już pisałem o tym, że warto sobie za wczasu zrobić ratunkowe koło. Niemniej jednak zwykle Polak mądr po szkodzie. Często czytam, że "po aktualizacji system mi się nie uruchamia". Ów system najczęściej jest utożsamiany ze środowiskiem graficznym. No, to nie do końca "system się nie uruchamia", ten najczęściej się uruchomił, jednakże z jakiegoś powodu nie uruchamia się tryb graficzny. Nawet jednak w takiej sytuacji i również wówczas, gdy nie zadbaliśmy wcześniej o ustawienie sobie pozycji recovery w GRUB będziemy mogli uruchomić "sesję ratunkową", która da nam dostęp do trybu konsolowego na prawach administratora. Wówczas już można zrobić z systemem wszystko co niezbędne. Wystarczy bowiem do linii startowej w GRUB dodać polecenie: systemd.unit=rescue.target i system uruchomi się grzecznie prosząc o podanie hasła administratora. Z sesji tej wychodzimy wpisując: exit i nastąpi dalsze podnoszenie systemu już ze środowiskiem. Pamiętać jednak musimy, że…

Paczki deb i rpm w Archu

Co jakiś czas pojawiają się pośród użytkowników Archa, czy Manjaro rozpaczliwe głosy związane z próbą zainstalowania paczek pochodzących z najpopularniejszych dystrybucji, a w zasadzie paczek oferowanych w formacie deb lub rpm. Najczęściej głosy te pochodzą od bardzo świeżych użytkowników naszej dystrybucji. Co gorsza dotyczą one często sterowników, albo aplikacji, które i tak są oferowane w AUR albo w jakchś repozytoriach.
Ze względu na dostępność w repozytoriach Archa dpkg oraz rpm w ślad za takim "lamentem" idzie cudowna podpowiedź: zainstaluj sobie dpkg/rpm i za pomocą tego menedżera zainstaluj paczkę w systemie.
Czy coś takiego ma szansę powodzenia? Oczywiście. Menedżer paczek jest wszak aplikacją wyspecjalizowaną w m.in. ich instalacji.
I wszystko wydaje się wspaniałe.
STOP.
Niestety nic nie jest wspaniałe. Nie tak się to robi i tak instalacji aplikacji pakowanych dla obcych dystrybucji się nie robi. Kiedy o tym pisałem, spotykałem się z najpopularniejszym pytaniem sze…