Powrót z przeszłości: Kooka
W zamierzchłych czasach narzędziem do skanowania oferowanym w ramach KDE była Kooka. O ile pamiętam, to nigdy nie ukazała się oficjalnie jej wersja dla KDE4, gdzie została zastąpiona przez skanlite. Ta pierwsza ponad skanowanie dokumentu dodawała możliwość jego rozpoznania przez jeden z trzech silników OCR. Tym samym kooka stawała się namiastką programów typu Recognita dla KDE. Namiastką, albowiem samo rozpoznawanie tekstu w linuksie, szczególnie polskiego tekstu, było bardzo ułomne. Obecnie nieco zapomnieliśmy o tej funkcjonalności komputerów i większość dokumentów jest po prostu zapisywanych w nieedycyjnych formatach graficznych, w tym w pdf. Obecnie takim narzędziem jest np. gimagereader dostępny w AUR w dwu wersjach: używającej bibliotek Gtk+ , przez co lepiej nadaje się dla środowisk o nie opartych oraz używającej Qt5 . Niemniej jednak, jak feniks z popiołu odradza się Kooka, która w większym stopniu zintegrowana jest z Plasmą (oparta o KF5). Aplikacja działa i na pewno nadaje si...